Mama Programistka

Basia Miłoś – programistka, miłośniczka podróży i sportu, mama czwórki dzieci. Ukończyła AGH w Krakowie, aktualnie programuje w C#, ASP.NET i JavaScripcie.

Jesteś mamą czwórki dzieci, jednocześnie pracujesz zawodowo jako programistka. Jak udaje Ci się to pogodzić? To niesamowity wyczyn!

Moje dzieci mają 9, 7, 5 i niespełna 2 lata. Wydaje mi się, że przy takiej liczbie małych dzieci inna praca niż praca programistki nie wchodziłaby w grę. Pracuję zdalnie, dla firmy ze Stanów Zjednoczonych. Zazwyczaj nie mam żadnych bardzo cisnących mnie terminów, więc mogę dostosować godziny pracy do mojego rytmu dnia. Jako że najmłodsza córka nie chodzi jeszcze do przedszkola, mój aktualny wymiar pracy jest śmiesznie mały, bo jest to 40 godzin miesięcznie, czyli średnio 2 godziny dziennie. Ale jednak pracuję – nie wypadam z rytmu, nie zostaję w tyle. A po kilku latach bycia na macierzyńskim i wychowawczym, byłoby mi z pewnością ciężko wrócić do pracy zawodowej. Zwłaszcza takiej, za którą trzeba nadążać. Za kilka miesięcy najmłodszą wyprawię już do przedszkola, i na pewno będę chciała zwiększyć mój wymiar pracy. Chociaż w najbliższym czasie nie zamierzam wrócić do pełnego etatu – raz, że byłoby to bardzo trudne logistycznie, a dwa – wolę poświęcić więcej czasu rodzinie.

Basia Miłoś – mama programistka

Bycie programistką daje Ci możliwość pracy zdalnej, która z pewnością pomaga pogodzić obowiązki, ale jednocześnie jest dużym wyzwaniem. Jak organizujesz sobie czas i jak wygląda Twoja praca w domu?

Według mnie praca zdalna jest bardzo wygodna przy tak dużej rodzinie. Nie tracę czasu na dojazdy do pracy, a godziny pracy dostosowuję do rodzinnego grafiku. Kiedy dzieci chorują, kiedy trzeba jedno zabrać do dentysty, a drugie na szczepienie lub kiedy muszę załatwić coś w urzędzie – po prostu to robię – bez stresu, że ktoś będzie wisiał mi and głową i poganiał. Pracę nadrabiam w godzinach, które mi odpowiadają. Czasami w jednym tygodniu pracuję po 4-5 godzin dziennie, a w drugim tygodniu załatwiam wszystkie zaległe sprawy.
Faktem jest jednak, że praca zdalna wymaga też pewnego zorganizowania, bo jednak fizycznie nie ma rozdziału pracy od domu. Zdarza mi się wstawić pranie w trakcie, gdy coś się kompiluje albo nastawiać zupę, kiedy właśnie padł Internet. Nie jest to niestety dobre, bo takie rzeczy są bardzo rozpraszające – praca przerywana jest dużo mniej efektywna. Na ten moment jednak, gdy dzieci są małe, nie wyobrażam sobie pracy, w której musiałabym siedzieć po kilka godzin dziennie. Natomiast sądzę, że za parę lat będę chciała wrócić do pracy w biurze. Chociażby po to, żeby “odpocząć” od spraw domowych i w spokoju i ciszy zająć się pracą.

Na rynku kobiety programistki wciąż są w mniejszości. Skąd Twoje zainteresowanie IT?

Mam wrażenie, że u mnie był to zawsze biznes rodzinny. Oboje moi rodzice są po informatyce, mój jedyny kuzyn i jego rodzice również. Zawsze miałam większy talent do przedmiotów matematycznych. A w IT jest przyszłość, dobre zarobki oraz praca, której formę można dostosować do pracownika.

Powiedz, czym dokładnie zajmujesz się zawodowo, w czym się specjalizujesz?

Tuż po studiach pracowałam kilka lat na uczelni, potem przez kolejne kilka lat w firmie, która miała mały, kilkunastoosobowy oddział w Krakowie. Programowałam tam głównie w Pythonie i Javie. Teraz pracuję zdalnie w firmie ze Stanów Zjednoczonych, gdzie tworzę i obsługuję system CRM do obsługi pożyczek krótkoterminowych – tym razem w C#, ASP.NET i JavaScripcie. Nie znałam tych technologii przed rozpoczęciem mojej aktualnej pracy, ale nie było to przeszkodą. Praca programisty wiąże się z nieustannym rozwojem.

Czy masz poczucie, że kultura pracy w zachodnich organizacjach wspiera balans pomiędzy obowiązkami zawodowymi i domowymi? Czy pod tym względem faktycznie jest lepiej niż w polskich firmach?

Ciężko mi porównać, bo nie mam aż tak różnorodnego doświadczenia zawodowego. Myślę, że każda firma, która wspiera pracę zdalną, daje pracownikowi kredyt zaufania. Pracownik jest wtedy rozliczany z tego co zrobił, a nie z tego, ile czasu mu to zajęło. Dla pracodawcy, pod kątem organizacyjnym, jest to też większe wyzwanie – jak sprawić, żeby pracownicy byli zespołem, jeżeli fizycznie nie pracują razem. Wydaje mi się, że niektóre polskie firmy informatyczne zaczynają powoli dochodzić do rozwiązania pośredniego, gdzie pracownik owszem – ma możliwość pracy zdalnej – ale jednak nie codziennie, a na pewne spotkania stawić się po prostu musi.

Znajdujesz czas na odpoczynek i realizowanie swoich pasji?

Z odpoczynkiem jest różnie. Cierpię na chroniczny niedobór snu, ale to też trochę z własnej woli. Lubię się angażować w różne “ponadprogramowe” rzeczy. Jestem w trójce klasowej i Radzie Rodziców w obu klasach moich starszych dzieci. Nie musiałabym być. Ale jestem, bo chcę mieć wpływ na to, co się dzieje w szkole, na co są wydawane pieniądze i jakie programy będą w szkole realizowane. Moja najmłodsza córka mogłaby pójść do żłobka – ale chciałam, żeby te 2 pierwsze lata spędziła ze mną w domu – żebyśmy mogły nacieszyć się sobą, dopóki jest mała.
Co do realizacji pasji, to czas zawsze się znajdzie. Jedną z takich moich ukochanych aktywności jest podróżowanie. A na to akurat praca zdalnej programistki jest idealna. Mamy za sobą z mężem i dziećmi kilka dłuższych wyjazdów, z pracą właśnie. Raz mieszkaliśmy we Langwedocji przez 5 miesięcy, drugi raz w Dolinie Loary przez 4, i trzeci w Toskanii przez 2. Fakt, że akurat te wyjazdy zorganizowaliśmy jeszcze w trakcie mojego urlopu macierzyńskiego, ale już mój mąż na nich normalnie pracował – tyle tylko, że nie z domu w Polsce, a z domu we Francji czy Włoszech.
Poza podróżowaniem uprawiamy sporty – w zimie zawsze wyjazd na narty/snowboard, poza tym łyżwy, pływanie (choć na to faktycznie często brakuje mi czasu), a ostatnio też biegi OCR (po lesie, z przeszkodami) – choć tylko amatorsko, ale jednak. To ostatnie to taka nowa zajawka, która pojawiła się, kiedy podłączyłam się niejako pod zajęcia moich dzieci. One zaczęły biegać po lesie, a w tym samym czasie zaczęli biegać ich rodzice – żeby nie siedzieć bezczynnie, czekając na pociechy.

Twój mąż również jest programistą, czy chcielibyście, żeby dzieci poszły w Wasze ślady? Czy próbujecie je jakoś ukierunkować?

Co nasze dzieci postanowią zrobić ze swoim życiem to jedna wielka niewiadoma. Nie próbujemy ich ukierunkowywać, bo myślę, że tak się nie da. Im bardziej się na coś naciska, tym bardziej się kogoś zniechęca. Jedyne co możemy zrobić, to pokazać dzieciom jak wygląda nasza praca. A one same też widzą, że w wielu domach jest zupełnie inaczej – u większości ich kolegów i koleżanek rodzice wychodzą na cały dzień do pracy, u niektórych ojcowie wypływają na statkach na kilka miesięcy. Ale czy postanowią pójść w nasze ślady – to zobaczymy. Chyba byśmy się cieszyli, bo wiemy że byłoby im lżej niż wielu ludziom z innym wykształceniem. Ale warunkiem jest to, żeby tę pracę lubili. Jeśli nie, to niech szukają czegoś, co sprawi im radość.

Na koniec powiedz proszę, jak zachęciłabyś kobiety do programowania.

Myślę, że większość już powiedziałam. Praca programistki potrafi być bardzo ciekawa – co dokładnie się robi, zależy już od konkretnego projektu i firmy, do której się trafi. Natomiast z całą pewnością jest to jeden z najbardziej przyszłościowych i najlepiej płatnych zawodów, który, na dodatek, potrafi być po prostu “wygodny” – jeżeli chce się go pogodzić z życiem rodzinnym.

Będzie nam bardzo miło, jeśli podzielicie się w komentarzach Waszymi doświadczeniami:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *